04.03.07

Trudne?

Opublikowany w Wydarzenia @ 9:45 - autor: Asia

Umówiłam się wreszcie do chirurga.

Czemu wizyta u jakiegokolwiek lekarza jest dla mnie tak traumatycznym przeżyciem?

04.02.07

Książki

Opublikowany w Myśli @ 11:51 - autor: Asia

Babcia polonistka wpoiła mamie informatyczce, że w domu powinno być duzo książek, że książki należy szanować i że czytanie jest wielką przyjemnością. Mama tą wiedzę w mniejszym lub większym stopniu przyswoiła mnie i mojej siostrze. Obecnie w domu rodziców jest specjalny pokój nazywany biblioteką, ale bynajmniej nie ma w nim wszystkich książek. Kucharskie są w salonie i jadalni, siostra ma półkę w swoim pokoju, obok mojego dawnego pokoju jest półka na fantastykę (moją i taty) a w moim obecnym pokoju stoją trzy regały, dwa zajęte książkami dziecięcymi a jeden moimi. No i u siebie mam też półkę z pewną porcją książek.

Książki kocham i szanuję. Czytam, niektóre po wielokroć, używam zakładek, nigdy w życiu nie zagięłam rogu książki w tym celu. Moja siostra swego czasu lubiła jeść papier. Wydzierała kawałek papieru z brzegu czytanej kartki i go zjadała. Wciąż mam sporo takich książek. Mama uwielbiała Dzieci z Bullerbyn, czasem się chwaliła, że przeczytała 14 razy. Siostra na maminym zaczytanym egzemplarzu próbowała pobić ten rekord.

Nigdy nie łamię grzbietów, ale jestem na tyle grzeczna, że nie biję ani nie krzyczę jak ktoś przy mnie to robi albo, nie daj boże, łamie grzbiet mojej książki. Ostatnio mi się to zdarzyło chyba na pierwszym roku studiów, kiedy osobie, z którą siedziałąm w ławce nie podobało się to, że moja książka do ćwiczeń (ona wtedy swojej nie wzięła) się zamyka i żeby bya otwarta to trzeba ją obciążać piórnikiem. Kumpela bezceremonialnie wzięła moją książkę i ją zniszczyła. Straszne.

Książki czytam, czyli używam. A każda rzecz, którą się używa, również się zużywa. Nie da się wiele razy czytać jedną książkę nigdy jej nie niszcząc w najmniejszym choćby stopniu. Książka w pewnym momencie jest zaczytana – tak wiele razy czytana, że już nie da się jej więcej czytać. Kartki wypadają. Strony się plamią od brudnych łapek czy kanapek. Zagięta przypadkiem strona kiedyś się oderwie. Książki, tak jak inne rzeczy, nie są trwałe. Wiele przeżyją, ale nie są wieczne.

Tu zaś pojawia się piękno naszych czasów. Rok temu mama kupiła Dzieci z Bullerbyn. W takim samym wydaniu jak to, które moja siostra doniczszyła. Identyczna, żółta okładka, wygodny format, wszystko co w tamtym wydaniu z lat bodajże 60 było najlepsze. A ja dziś znalazłam wydaną w twardej oprawie książkę pod tytułem Bajarka Opowiada. Miałyśmy jej dwa egzemplarze, bo baśnie te były fantastyczne i jedna książka to było za mało na dwie siostry. Oba czywiście dawno zniszczone. Zaraz włączę przeglądarkę i poszukam cen Bajarki, bo księgarnia, w której ją widziałam jest raczej droga, więc nie kupiłam od razu. A kusiło bardzo.