04.27.09
Chrzest bojowy
Przeszłam dzisiaj chrzest bojowy.
Po karmieniu o 9 rano Jacek odbił i zaczął grzecznie przysypiać, widomy znak, że jeśli miał robić kupę to już zrobił i najlepsza pora na zmianę pieluchy. Więc sprawdziłam, pielucha zasikana aż miło, ale kupy nie ma. Nic to, zmieniam. Podkładam nową, odginam mu nóżki a tu jak z armaty sruuu na mnie, przewijak, tetrę i ubranka. Obśmiałam się trochę (pewnie to przestaje być zabawne za jakimś trzecim czy czwartym razem), oczyściłam go i sięgam po nową pieluchę a tu siuuu na bok, co jeszcze było suche (bo raczej nie czyste) już nie jest.
Zaprzęgłam Tadka do pomocy, żeby zabrał syfiaste ubranka, pieluchy i chusteczki, a zostawił mi chwilowo tylko obsraną tetrę. Nowa pielucha założona, sięgam po bodziaka i wtedy chlup… Mama skomentowała, że z dziur w organizmie ma jeszcze nosek tfu tfu.