05.03.09

Ciężka noc

Opublikowany w Myśli @ 16:28 - autor: Asia

Koło pierwszej zbudziłam się z jakiegoś szpitalnego koszmaru. Były tam jakieś kolejne operacje, w trakcie których wycinano mi kolejne kawałki narządów, aż po ostatniej nie byłam w stanie mówić, w ogóle porozumiewać się. W dodatku, tak jak na położnictwie, nikt nie mógł do mnie wejść, to ja musiałabym do odwiedzających wyjechać.

W każdym razie poprosiłam, żeby Tadek nakarmił Jacka (bo zawsze to ja karmię o 1). Mały jadł, odbijał, jadł dalej. A potem nie mógł zasnąć. Wzięłam go a on po chwili zwymiotował na mnie. Na moją swieżo upraną, świeżo wyprasowaną i świeżo założoną koszulę nocną. Tadek dał chusteczki, obtarłam synka, rozebrałam się z tej koszuli i położyłam Jacka na gołym brzuchu. Poprosiłam Tadka o jakąś inną koszulę nocną i okazało się, że mam dwie do wyboru – zimową z Triumpha (długa, ciepła, niebieska) albo porodową (krótka, bez rękawa, cienka w niebieskie paseczki). Ta porodowa miała być wyrzucona. Ale poprosiłam o nią i nie byłam w stanie jej założyć. Jakaś blokada psychiczna. Cieszyłam się, że nie została wyrzucona, ale teraz ma po prostu być a nie służyć. Poród to bardzo intensywne przeżycie, nieporównywalne z niczym innym. Codziennie czytam mój własny opis własnego porodu. Codziennie myślę o nim. Męczy mnie to, że Tadek chyba nie chce wiedzieć o tym zbyt dużo, a nawet jeśli bym mu opowiedziała, to nie zrozumiałby.

W każdym razie Jacek i tak nie zasnął. Nosiliśmy go na zmianę, kołysaliśmy, tuliliśmy, on płakał albo po prostu nie spał. Kiedy ja go nosiłam, Tadek drzemał. Ja oczywiście nie mogłam zasnąć słysząc ich w dużym pokoju. Jacek przysnął wreszcie koło 6 rano. A o 7 karmienie. Później w ciągu dnia też nie spał, na rękach był w miarę spokojny, ale wystarczyło go odłożyć, żeby zaczął hiperwentylować i po chwili ryczeć. Udało się go na chwilę uśpić koło 12, to poszłam z nim do ogrodu. Obudził się. Przez godzinę pozwolił mi wyhaftować  7 krzyżyków.

Dopiero jak w radiu zaczął się Top Wszechczasów to zasnął. Przy okazji stwierdziliśmy, że pieluchy Happy są do niczego. Przeciekają, uciskają nóżki i w dodatku nie dają się ładnie dopiąć, jakby się rozchodziły na boki, bo godzinę po poprawieniu znowu jest dużo luzu. Prawie pełna paczka pieluch teraz będzie leżeć i czekać na lepsze czasy… Może na przykład będziemy je podkładać na czas suchej kąpieli i samrowania pupy kremem przed nałożeniem suchej pieluchy? Codziennie ze dwie-trzy pieluchy są zużywane przez kupy robione w trakcie zmiany pieluchy.

Dodaj komentarz

Musisz być Zalogowany aby dodać komentarz.